sobota, 5 maja 2012

Rozdział 26


Spoglądając na Jenne widziałam co raz większe rumieńce na jej twarzy. Widać było, że się zdenerwowała. Zerkała na mnie tylko szybko z lekkim przerażeniem w oczach.  Gdy dziewczyna robiła się co raz bardziej czerwona usłyszałam znajomy głos Louis’a za moimi plecami.
- Witaj Katie- zaśmiał się- Możemy się przysiąść?
- Oczywiście. Siadajcie- ruchem ręki pokazałam. Jen zrobiła grymas. Zaśmiałam się pod nosem- Chłopcy, to jest Jenna. Pracuje ze mną
-Miło cię poznać- wykrzyczał lekko Louis. Harry jedynie przytaknął z uśmiechem. Przyglądał się Jennie. Wyglądało to bardzo uroczo, ponieważ obydwoje się wstydzili, a zarazem uśmiechali słodko do siebie.
- To co. Kiedy randka z Lori?- Zwróciłam się do Louis’a
- Jutro wieczorem. Jeszcze raz dziękuję, że to załatwiłaś.
- Nie ma sprawy. Zrobiłam to z chęcią-wyszczerzyłam się.
Rozmawialiśmy dość długo. W pewnym momencie zapomniałam, że w ogóle jestem w MilkShake City. Ale tak to jest, jeśli spędza się czas z chłopcami z One Direction. Traci się poczucie czasu.
- Dobra. Chyba muszę lecieć. Idziesz Jen?- zapytałam dziewczynę
- Tak- cicho odpowiedziała.
Wstałyśmy i pożegnałyśmy z lokowatym i marchewkowym. Szłyśmy na piechotę, bo zapomniałam, że nie wzięłyśmy samochodu. Teraz musiałyśmy się wracać do firmy i dopiero wtedy do domu.
- Harry chyba wpadł ci w oko prawda?- wypytywałam Jenne. Ona znów się zarumieniła
- Może… On jest bardzo fajny- powiedziała i zamilkła.
Szłyśmy tak w ciszy całą drogę. Dopiero, gdy dotarłyśmy na miejsce odezwałyśmy się, by się pożegnać. Wsiadłam do samochodu i obserwowałam jak Jenna idzie w stronę windy. Pewnie szła jeszcze do swojej matki.
***
Gdy dojechałam do domu byłam zdziwiona stanem naszego mieszkania. Wszędzie walały się jakieś ciuchy Ashley. Prawie się wywaliłam potykając się o szpilki mojej przyjaciółki. Zdjęłam płaszcz i podreptałam do kuchni. Tam zastałam Roonie.
-Czemu wszędzie jest taki bajzel? – zapytałam
-Ashley wybiera się na randkę z Niall’em i nie wie co na siebie włożyć- biorąc łyk herbaty powiedziała
- Znowu? Oni ciągle gdzieś chodzą – zaśmiałyśmy się- A ty i Liam? Jak tam z wami?
- Dobrze. Ale jakoś właśnie dawno nigdzie nie byliśmy razem. Muszę coś z tym zrobić- zrobiła chytrą ale za to śmieszną minkę.
- I co? Może być?- do kuchni weszła Ashley. Wyglądał świetnie w zwiewnej turkusowej sukience.
- Wyglądasz bosko! - odpowiedziałyśmy jednocześnie.
Gdy Ashley wyszła, Roonie zadzwoniła do Liam’a. Zrobiła mu mały wykład przez telefon, że powinien ją częściej gdzieś zabierać. Robiło się późno, więc poszłam do siebie. Odpaliłam laptopa i zaczęłam przeglądać Internet. 

___________________________________________________________________

Na początek chcę was zawiadomić, że następny rozdział nie pojawi się szybko. Ostatnio nie mam czasu na pisanie, ale staram się jak mogę. Nie wiem kiedy dodam rozdział. Jeśli mi się uda to może za tydzień, ale nie jestem pewna. Zauważyłam także, że pod rozdziałami jest co raz mniej komentarzy. Nie chcę was do niczego zmuszać, ale nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo komentarze poprawiają mi humor :D
Zapraszam jeszcze na mojego nowego bloga, który także jest o One Direction :)

2 komentarze:

  1. świetny rozdział :D nie dawno założyłam bloga i jak będzie ci się chciało możesz poczytać :D ->http://forever-and-ever-1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajnie prowadzisz tego bloga :) bede tu czesciej wpadać :* zapraszam http://kolorovy-honey.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń