czwartek, 26 stycznia 2012

Rozdział 7


Obudził mnie dzwonek do drzwi. Ledwo co wstałam. W głowie mi się kręciło i nie mogłam ustać na nogach. Z wielkim trudem ruszyłam w stronę drzwi i otworzyłam je.
- A tobie co się stało- Zapytała Lori. Niezłe powitanie jak na nią- A no tak pewnie wczoraj zabalowałaś i dzisiaj nie możesz się ruszać
-Daj spokój i właź bo mi zimno- Powiedziałam i zamknęłam drzwi za wchodzącą do domu Lori. Roonie i Ashley jeszcze spały. Kazałam siostrze być cicho żeby ich nie obudzić. Poszłyśmy do kuchni gdzie Lori przygotowała dla mnie jakiś wstrętny napój na kaca
-To gdzie tak zabalowałaś?- Zapytała się podając mi kubek z napojem
-W klubie.- Odpowiedziałam, ale Lori chciała oczywiście usłyszeć wszystkie szczegóły. Zaczęłam jej opowiadać ale w pewnym momencie znów zadzwonił ten okropnie piszczący dzwonek. Lori poszła otworzyć. Ja nie wychodziłam z kuchni tylko podsłuchiwałam.
-A ty to kto?- usłyszałam znajomy głos Louisa
-Może najpierw się przywitasz- Ironicznie powiedziała Lori
-No tak. Przepraszam. Cześć jestem Louis kolega Katie. Mogę wejść?- Zapytał się chłopak. Lori chwilę się zastanawiała, ale po chwili ujrzałam chłopaka wchodzącego do kuchni.
-Kto to jest?- Zapytał mnie Louis
-Jestem jej siostrą- Chłopak usłyszał głos mojej siostry za sobą – To ty byłeś z Katie wczoraj na imprezie?
-Tak,  ja razem z moimi przyjaciółmi – Odpowiedział trochę przerażonym głosem Louis.  Lori postanowiła zostawić mnie z Louisem w kuchni. Po za tym śpieszyła się gdzieś, więc wyszła z mojego domu i odjechała.
-Przyszedłem sprawdzić jak się czujecie- Powiedział chłopak. Ja uśmiechnęłam się i powiedziałam, że wszystko w porządku ale głowa mi pęka. Dziewczyny się obudziły, przywitały się z chłopakiem i poszły na górę. Przez chwilę rozmawiałam z moim towarzyszem w kuchni. Po jakimś czasie oznajmił mi, że musi już lecieć, bo nie powiedział chłopcom, że gdzieś jedzie. Pożegnałam się z nim i wróciłam do picia tego „czegoś” co nazywano napojem.  Byłam strasznie zmęczona. Nie mogłam iść dzisiaj do pracy, więc zadzwoniłam do szefa i poprosiłam o jeden dzień wolnego. To samo zrobiła Ashley, a Roonie po prostu mogła zostać w domu, bo nie musiała dzisiaj nikomu dawać korków. Cały dzień przeleżałyśmy na kanapie oglądając telewizję. 

 ******************************************************************

Wiem, że ten rozdział jest krótki i moim zdaniem troche bez sensu. Obiecuję postaram się napisać dłuższy ale nie wiem jak mi to wyjdzie bo nie mam pomysłów. Ale postaram się coś napisać i jutro dodać następny rozdział.

3 komentarze:

  1. to co że krótki, ważne że fajny ;d
    czekam na kolejny i mam nadzieje że będzie działo się coś ciekawego .

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię twoją historię i czytam ją regularnie. Dodałam tego bloga do ulubionych na swoim blogu. A więc w ramach wdzięczności z twojej strony chciałabym w tym komentarzu zareklamować swojego bloga:

    http://onedirectionlovelymoments.blogspot.com/

    Z góry dziękuję i życzę dalszych pomysłów na bloga. :)
    P.S. jest już nowy rozdział.

    OdpowiedzUsuń